czwartek, 28 kwietnia 2022
jeszcze nie zginęła?
cisza
bolą słowa
grzęzną w gardle
dławiąc
kiedy to co najdroższe
znika
oddawane każdej minuty
bez walki
przez tłum bałwochwalczy
co krzyczy
hasła
nie znając ich przyczyny
za karłami
teatrzyku medialnego
boję się
bo dom burzysz
ociemniały mieszkańcu
czwartek, 5 sierpnia 2021
częstotliwość serca
tam gdzie noc
spotyka dzień
przyjdź do mnie
niosąc w dłoniach
prawdę
pozbawioną wstydu
tęsknię przeogromnie
za nagością
słów
rozedrganych
pośpiesznym oddechem
Trudy Good
https://www.facebook.com/trudygoodartist
środa, 16 czerwca 2021
lśniący błękit
chodź
zakwitnę ci latem
nauczę ptaków
trawy i drzew
a potem spadnę deszczem
na usta
zapachem gwiezdnego pyłu
obudzę do życia
miłość
https://www.facebook.com/Artist-Adrian-Moraru-268163150044387
wtorek, 15 czerwca 2021
ułamki wzniesień
tego co ujmuje
pod ramiona
podnosi
dając gwiazdy w sercu
pocałunki w niebie
wyjmując drzazgi
tkwiące odłamkami
słów i czynów
mijanych ludzi
chcę dachu nad głową
od chaosu
fobii codziennych
bez ucieczek nagłych
zastępników
kłamstw owijanych milczeniem
chcę światła
wiosny i zrozumienia
powietrza pełnego migotań
dłoni blisko
chcę z tobą wszystko
i nic
Loui Jover
https://www.facebook.com/lojoverart
sobota, 1 maja 2021
Co się stało z tobą, człowieku?
Brakuje mi ciebie. Ciebie przeciętny człowieku. Tak ciebie - zwykłego, nieuformowanego, bez otoczki niebieskiego światła. Myślę, że już nie żyjesz. To przekonanie napełnia mnie smutkiem. Tak bardzo do ciebie tęsknię. W dzisiejszym świecie nie ma miejsca dla ciebie. Nie mieścisz się w sztywnych ramach bezmyślności.
Patrzę wokół z coraz większym przerażeniem jak szerzy się zło. Brakuje tak bardzo zrozumienia i zwykłej miłości. Tego najbardziej wytartego pojęcia, słowa nadużywanego bezmyślnie i wypranego już zupełnie ze znaczenia w pierwotnym stanie. Dziś muszę być tolerancyjna i kochać to, co jeszcze niedawno było marginesem. Teraz ja nim jestem. Jeszcze jestem...
Wtłoczona w mury - nie postawione nowymi obostrzeniami - a jedynie brakiem mózgów w otaczających mnie ludziach. Ludziach... choć wszyscy oni wyglądają jak nakręcane kluczykiem zabawki. O jednej słusznej linii. O jednym słusznym kierunku działania. Nie ma nic innego.
Wsadzeni w ściany, w maski, w odległości, w zdystansowanie, karmieni papką jednakowego rodzaju niezależnie od wybranego przekaźnika ( bo wszystkie służą jednemu celowi - praniu myśli ) współczesne trupy zasilane jeszcze podstawowymi wypełniaczami rozbudzonych potrzeb konsumpcyjnych. Konsumują. Konsumują. Konsumują... Ruszają się po sznurkach jakimi są prowadzeni. Krzycząc co sił akurat narzucone hasła - nie dlatego, że są ich tylko dlatego, że tak trzeba.
Świat stanął na głowie. A ty człowieku już nie istniejesz. Jesteś tylko kolejną odbitką udoskonaloną przez liczne korekty wyglądu i myśli, by zadowolić następny tumult tak samo bezmyślnych followersów. I nie staraj się tego zmienić. Bo to niewygodne. Bo wymaga samodzielnego spojrzenia, poddania się - niestety - wszechobecnej ocenie i zapewne w jej wyniku wykluczeniu z tzw. społeczeństwa. Nie przyznawaj się do swojego narodu, do swojej historii (o ile ją znasz), do swojej rodziny (o ile ją masz), do swojej wiary , do swojej orientacji (chyba, że jest z gatunku tej pożądanej), do swojej płci. Wyrwij to z siebie w imię tzw. wolności - to najlepiej tworzy przynależność do zrównoważonej wizji cudownej rzeczywistości , pełnej identycznych człowieko-podobnych form bezmyślnej trzody.
Idę ulicą i patrzę - na plakaty pełne kolorów tęczy z wyrysowaną niczym dziecięcą rączką rodziną - w jedynie słusznym modelu tata+tata+dzieci, patrzę na stoiska z listami do podpisu przeciwko aborcji, za aborcją, przeciwko eutanazji, za eutanazją, patrzę na różnorodność seksualną i wielorodzajowość płci, słyszę o promocji coraz to różniejszych pojęć typu poliamoryzmu czy panseksualizmu, patrzę jak zabierane są prawa, a nakładane obowiązki i ograniczenia, wydawane paszporty medyczne, ustawiane na szybko punkty wyszczepień (jak to dla bydła), jak ograniczana jest gotówka i promowana cyfro-waluta, podziwiam coraz to nowsze aplikacje śledzące czy spisy narodowe itd., itd. I zastanawiam się. Jak to możliwe, że taką niewolę nazywa się wolnością?
Brakuje mi ciebie człowieku. Z tym co czyni cię ludzkim - z emocjami i uczuciami. Z myślami i dobrze działającym komórkami w mózgu nie ulegającymi otępieniu, czy wręcz redukcji. Z twoimi wątpliwościami i wartościami, które nie są jak chorągiewka na wietrze - bo budowane latami wykształciły ci kręgosłup po to, żebyś potrafił stać. Stać z podniesioną głową, a nie czołgać się.
Co się z tobą stało, człowieku?
Czy zapomniałeś jak to jest kochać?
piątek, 2 kwietnia 2021
napraw mi zieloność uczuć
mocniej mnie przytul
potrzymaj za serce
blisko
ustami postaw ślady
na skórze
zakwitnij obecnością
nieubogą w człowieka
bo potrzebuję
intensywniej
uwierzyć
w nieskończoność
Loui Jover
https://www.facebook.com/lojoverart
czwartek, 1 kwietnia 2021
rozchylone czułością szepty
koniuszkami słów
dotykam
w tobie wrażliwości
bose myśli
drżą trącane
oddechem
w ciszy
rośnie
niespełnieniem
szaleństwo
https://www.facebook.com/trudygoodartist/
wirujące w pamięci pióro
aniele
stróżu mój
otworzyłeś mi serce
na szczęście
więc nie wątp we mnie
jesteś cudem
w moich dłoniach
nie uronię
ani jednej kropli
twoje łzy
na mojej koszuli
rodzą siłę
jestem
bez względu
na stan
twoich skrzydeł
Tomasz Alen Kopera
https://www.facebook.com/people/Tomasz-Alen-Kopera/100044150903681/
wtorek, 30 marca 2021
Cuda w zasięgu dłoni
czasem potykam się
o pułapki
brakujących przecinków
gdy gnam
siniacząc myśli
bez potrzeby
czujesz ?
słońce hoduje piegi
na nosie
wiosna idzie
coraz bliżej
oddycha zielenią
chodź
pokażę ci siebie
bez maski
zrobimy sobie niebo
w sercach
na ustach
Loui Jover
https://www.facebook.com/lojoverart
piątek, 26 lutego 2021
Czułość o poranku
rozmodlone tobą
powietrze
wibruje szeptem
niedopowiedzeń
usta
miękkim dotykiem
błądzą po skórze
niespełnionym wierszem
budzą się we mnie
zakamarki wyobraźni
owocują zachłannością
grzechem
pragnieniem
Trudy Good
https://pl.pinterest.com/pin/288863763585415392/
środa, 24 lutego 2021
rzeczywistość bywa piękniejsza od snów
moje znaki szczególne
to ślady
linii papilarnych
jakie zostawiłeś
kiedyś
na skórze marzeń
wyrosły drzewem
z palcami gałęzi
w niebie serca
czas
nie ma znaczenia
wczoraj dziś czy jutro
od kiedy dni i noce
wypełnione są tobą
https://www.facebook.com/lojoverart
wtorek, 16 lutego 2021
Synchronizacja bicia serca
odkryj mnie
raz jeszcze
tak lubię
kiedy tracisz oddech
zaplątany
w smak moich słów
niewypowiedzianych
a ty znasz ich sens
po tym jak nic
nie miało się już zdarzyć
przyszedłeś
i stało się wszystko
Loui Jover
https://pl.pinterest.com/pin/2603712273594919/
czwartek, 31 grudnia 2020
Odcieniami malowane tchnienia
chwyć mnie
dziś
tak
jak tylko ty potrafisz
ujmując całą
we władanie
zmysłów
wejdź dziś
do kuchni
doprawić czas
naszą obecnością
pachnącą drżeniem ciał
szukaj
ale choćbyś to czynił
wytrwale
i tak nie znajdziesz
we mnie
miejsc pustych
tobą
https://www.facebook.com/Artist-Adrian-Moraru-268163150044387
poniedziałek, 7 grudnia 2020
wiersze przesiąknięte smakiem
tracę oddech
kiedy patrzysz
tak żarliwie
zanurzona w bezwstydzie
oddając się
rozmowie z tobą
sycę głód
gdy usta
pełne masz poezji
jaką ze mnie
spijasz
https://pl.pinterest.com/pin/349310514831762056/
Na zakręcie słów
Cofam życie o kolejne kadry i przeglądam jak film w zwolnionym tempie. W głowie wszystko jest możliwe. Układam to, co nie da się wyrównać. Dlaczego trzeba mi koniecznie pokazać. Jakbym każdego dnia była ślepa w lustrze. Widzę. Bardzo dokładnie.
Chcę być dobrym człowiekiem. Ale wiem, że to tylko życzenie. Nie dorosnę do kryształu, kiedy jestem ziemią. Czarną i nośną dla butów, które po niej chodzą. Bezsenność kolejny raz uwypukla we mnie słowa wczorajszego dnia. Maluje portret. Który każdego dnia rano przykrywam warstwą makijażu, by nie musieć oglądać prawdy. Gorzkiej i smutnej.
Jak mogę wystarczać komukolwiek skoro nawet dla siebie jestem zbyt mała, zbyt pełna zwątpień i zbyt pusta. Stoję w kącie i czekam. Już nie proszę, nie mówię, staram się nawet myśleć po cichu tak, żeby mieć powód usprawiedliwienia tego, że nie widać. Umieram. Ale nawet tego nie umiem zrobić tak jakbym chciała. Czasem stoję na ulicy i patrzę w światła samochodów. Mijają oślepiając bardziej jeszcze niż mrok.
Boję się. Życia z rozkładem jazdy według wytycznych, godzin, odjazdów, przyjazdów, zachowań, czynności. Boję się, że zbyt dużo potrzebuję. Rozkręciłam kaloryfery i wzięłam koc. Gorąca herbata parzy mi dłonie i usta. Marznę. Od środka skuta jestem zimnem tak mocno, że nawet kiedy śpię czuję jak ściąga mi w sople wszystkie tkanki. Czasem najbardziej boję się tego, że uciekł mi autobus i drugiego nie będzie. I będę stała na tym przystanku i czekała. Na ciebie. Ale ty nie przyjdziesz. Nie ma nic gorszego niż taki strach. Bo wiem jak jest, kiedy wszystko jest niedotykiem ciebie. Brakiem jakiego nie uzupełni nic.
Jestem nikim istotnym. Pozostanę taka. Modlę się tylko, by nie krzywdzić. Nie czynić swoim zachowaniem tylu błędów nieustannie. Nie sprawiać bólu. Chciałabym mieć wiedzę . Jak nie niszczyć. Gdybym tylko potrafiła... zadbać o cokolwiek. Gdybym tylko potrafiła być człowiekiem. Tym prawdziwym, który przecież kuli się we mnie każdego dnia.
Miłość to nie jest wata cukrowa na patyku. Miłość to odwaga, by być z tym kogo się kocha. Mnie bardzo trudno jest kochać.
Loui Jover
https://www.facebook.com/loui.jover
piątek, 4 grudnia 2020
historia jednej łzy
trzymając w dłoniach kubek
z herbatą
szukam okruchów tkliwości
na porcelanie
wyjmuję drzazgi z serca
to nic
to nie ból
to tylko resztki
słów
co wbiły się gwoździem
w potrzebę czułości
Loui Jover
https://www.facebook.com/lojoverart/
czwartek, 3 grudnia 2020
Pusty talerz
Naiwna jestem wciąż. Za ciasno mi jest w elektronicznym ubranku dnia powszedniego. Nie pasuję. Zbyt opasła w uczucia i tęsknoty. Gapię się w szare komórki jakby to były gwiazdy - z zachwytem. A tam przecież chaos zupełny panuje. I czarne dziury. Marzę o rzeczywistości takiej prawdziwej bez tych wszystkich połączeń niebieskich ekranów. Podarujesz mi dziś dzień? Tak jak tą garść cukierków parę dni temu - nieoczekiwaną zupełnie. Zachwycona wpakowałam sobie wszystkie do buzi jakbym się bała, że nie są dla mnie. Że znikną, bo może mi się tylko przyśniły... ale były. Słodyczą pokryły całą przestrzeń w sercu. Marzę o twoich dłoniach z tym przytuleniem, którego ciągle jestem głodna. Ale dziś się nie zdarzy, dziś się nie nakarmię. Nie ukoję.
Szczęścia zdarzają się różne. Ty przypadłeś mnie, więc dlaczego płaczę. Mamy przecież wszystko, a ja siedzę teraz sama. Z przylgniętym do mnie wilgotnym strachem. Bo co, kiedy stracę wartość jaką dla ciebie jestem. To, co ci się we mnie tak podoba - kiedy dłonie znajdą tylko pustkę i brak. Kiedy przestanę być tym, czym mnie definiuje płeć. Co wtedy? Czym się stanę...
Boję się wiesz? To oplata mnie całą. Ale uśmiecham się, bo przecież nie będziemy o tym rozmawiać. Rozkminiać i nie daj boże przeżywać. Twardym trzeba być. Tylko wiesz... ja wcale taka nie jestem. Nie potrafię. I kiedy śpią już wszyscy, którzy potrzebują mnie jako spoiwa, ja się wtedy zupełnie rozwarstwiam. Układam siebie i piszę od nowa te wszystkie możliwości. Ale nie umiem przecież, bo pisarz ze mnie żaden. Jestem słaba. Nie uratuję nikogo. Nie uratuję siebie. Nie potrafię i noszę w sobie strach, niewiedzę, a czasem widzę śmierć. Nie jest straszna. Dużo straszniejsza jest samotność. Przed nią też się nie uratuję. Tyle rzeczy nie umiem. Taka właśnie jestem prawdziwa. Człowiek jest dziwnym tworem - wydaje mu się, że bogiem jest nieśmiertelnym, ale przecież nie ochroni siebie przed zagładą, nałogiem ani nawet przed złudzeniami.
Nie chcę przegapić. Wiesz? Nie chcę przegapić tego całego sensu jaki w nas jest. Wypełnieniem. Pewnie dlatego nie umiem milczeć i wolę rozmawiać. Nie da się uporządkować nic, kiedy pod dywanem tyle śmieci leży. I chcę móc mówić o tym, że mnie boli, że ciebie... bo to ważne, wiesz? Ważne, żeby nie bać się rozmowy. I żeby słuchać, bo kiedy się rozprasza, zagaduje i snuje dygresje umyka coś niezauważalnego, zostają tylko puste dłonie. Zimno jest wtedy tak, że nawet koc nie grzeje.
Moje serce wyświechtane niczym dworzec kolejowy - przychodzili, odchodzili, na gapę, bez biletu... no i popsuł się zamek w drzwiach. Jednak znalazłeś możliwość, by wejść. Chyba oknem. Razem z powietrzem przewietrzyłeś mi komory i przedsionki. Wychodzę więc znów i zostawiam myśli. Stoję bezbronna i czekam.
Nie zamykając niczego wypatruję powodów... wyludnionym sercem. Przyjdź już proszę.
Wiliam Oxer
umarłam?
oczy samochodów
mienią się żółtym światłem
czy to ono
w tunelu lśni
prowadząc ciemną nocą
hipnotyczny szept
spopielonych marzeń
sypie się pyłem
przez palce
z kamienia
zimno dłoni
żłobi potrzebę
bez końca
bujaj moim konikiem
na biegunach
może się nie podniosę
https://www.facebook.com/lojoverart/
piątek, 27 listopada 2020
pełnią nasyceń
budzisz się
uwielbiam zawstydzać lustro
w chwilę potem o brzasku
by nie pokazało nikomu
prócz nas
nieprzyzwoitej intymności
gdy między niedomówieniami
a drżeniem ud
dzieje się istota
dotyku
upijaj się
mną
nieprzytomnie
Adrian Moraru
https://www.facebook.com/Artist-Adrian-Moraru-268163150044387
majaki czterech ścian
przez chwilę zaistniałam
dziś
zbyt krótko
by uwierzyć
skundlone wrażenia przykryły
horyzont mgłą
jesień srebrzy obrazy
obojętnie mijane
przechodniami
wiatr gra
z gazetą zużytą
w znaczenie
zgubił mnie
ktoś
Loui Jover
https://www.facebook.com/lojoverart/

















