Początek dziś rozkwitł smakiem kawy na balkonie przy gęsiej skórce, bo zimno dotykało. Nieśmiały policzek słońca wystawiony zza chmur i horyzontu jakby tylko paluszek sprawdzał czy już można oczy otwierać na dzień. Jednak ptaki spały - w tujach cisza i bezruch choć owady od świtu bledziutkiego brzęczały i bzyczały a biedronki obsiadły celozję malowniczymi kropkami na skrzydłach.
Myśli na ustach... powstałe...
moje dzieciństwo
ma smak
odrapanych łydek
i strupów na kolanach
kiedy drzewa
chciały tak bardzo
przytulić
że raniły
do śmiechu pełnego
gardła
ze szczęścia
bo zdobyłam
kolejną gałąź
moje dzieciństwo
ma kolor
oczu babci
kiedy podawała mi
ukochane nagietki
do bukietu
smoluchów
brudzących nos
moje dzieciństwo
ma zapach
zalewajki dziadziusia
koniecznie "męskiej"
z chlebem "od
kur"
czerstwym
moje dzieciństwo
ma dotyk
beztroski
gonionej po łące
kolorowym motylem
i żądłem pszczoły
bo za mocno
chciałam ją pogłaskać
moje dzieciństwo
ma wolność
wplecioną we włosy
kotem
co wylegiwał się w
słońcu
moje dzieciństwo
ma wartość
skarbu największego
jak szkiełko
najpiękniejsze
znalezione znienacka
nieoczekiwanie w
trawie
gdy bosa stopa
dotykała ziemi
schowaj mnie
w swoich ramionach
bym wróciła
do tego świata
szeptem ci powiem
jak czuję się
bezpieczna
Steve Hanks
(https://pl.pinterest.com/pin/329396160240156838/)